Mroczny Szczecin · 1945–1992

1945: miasto, które trzy razy zmieniało właściciela

Piotr Zaremba dowiaduje się o pustym mieście, szaber pod płaszczykiem patriotyzmu i radziecka baza działająca w polskim porcie jeszcze dwa lata po wojnie.

Miasto-widmo

Gdy w kwietniu 1945 roku do Szczecina dotarła pierwsza polska ekipa administracyjna, zastała absolutną pustkę. Przyszły prezydent miasta Piotr Zaremba wspominał zupełnie pozbawione mieszkańców ulice — opuszczone domy z zabitymi deskami wejściami i trzaskającymi na wietrze oknami. Zniszczenia były kolosalne: Szczecin trafił na listę dwudziestu najbardziej zniszczonych miast niemieckich, a ponad 70% jego zabudowy w kwietniu 1945 roku po prostu nie istniało.

Miasto, które trzykrotnie zmieniało właściciela

Mało kto pamięta, że przynależność Szczecina do Polski wcale nie była wtedy przesądzona raz na zawsze. Między kwietniem a lipcem 1945 roku miasto aż trzykrotnie wracało w niemieckie ręce — polska administracja obejmowała władzę, po czym musiała się wycofywać pod naciskiem zachodnich aliantów i organizacji żydowskich w USA, domagających się zwrotu Szczecina Niemcom. Sam Stalin zdecydował o przekazaniu miasta Polsce dopiero w lutym 1945 roku, zastrzegając wobec zachodnich sojuszników, że to rozwiązanie tymczasowe, do czasu konferencji pokojowej. Dopiero za trzecim razem, 5 lipca 1945 roku, przejęcie stało się ostateczne.

Proporcje, które robią wrażenie

5 lipca 1945 roku, w dniu ostatecznego przejęcia miasta, w Szczecinie mieszkało oficjalnie 1578 Polaków i wciąż aż 80 tysięcy Niemców. Wcześniej dysproporcja była jeszcze bardziej drastyczna — na 6 tysięcy Niemców przypadało zaledwie ok. 200 Polaków.

Dziki Zachód nad Odrą

Miesiące między kwietniem a lipcem 1945 roku były strefą niemal bez prawa. Maruderzy Armii Czerwonej, tworzący zorganizowane bandy, dopuszczali się kradzieży, gwałtów, morderstw i strzelanin. Sytuacja nie zmieniła się radykalnie nawet po formalnym przejęciu miasta 5 lipca — bezprawie trwało właściwie do połowy 1946 roku, bo część terenów portowych pozostawała poza polską jurysdykcją.

Do tego dochodził polski szaber — zjawisko, które sam Zaremba opisywał z gorzką ironią. Jeden z „pionierów rabunku” tłumaczył swoją obecność w mieście wprost: sprawy narodowe to jedno, ale trzeba coś rodzinie zawieźć, po czym zaraz wracać do Szczecina, żeby bronić swoich praw do miasta. Narodowa retoryka i czysty rabunek poniemieckiego mienia mieszały się na porządku dziennym.

Zorganizowane wysiedlenia

Masowe, zorganizowane przesiedlenia niemieckich mieszkańców ruszyły dopiero po podpisaniu umowy międzynarodowej 14 lutego 1946 roku w Warszawie. Na Gumieńcach powstał specjalny punkt etapowy, skąd wyruszała większość transportów do stref okupacyjnych. W ciągu dwóch powojennych lat miasto opuściło łącznie 58 tysięcy Niemców.

Radziecka enklawa w polskim porcie

To chyba najbardziej zaskakujący fakt z całej powojennej historii miasta. W samym środku formalnie już polskiego Szczecina funkcjonowała przez ponad dwa lata eksterytorialna radziecka baza — Baza Nr 3601, działająca w granicach polskiego portu aż do 19 września 1947 roku.

Ślady tej obecności ciągnęły się znacznie dłużej. Dopiero 28 października 1992 roku z portu wojennego w Świnoujściu odpłynęły ostatnie cztery okręty byłej Armii Radzieckiej stacjonującej w regionie — formalnie obce wojska opuściły okolice Szczecina niemal pół wieku po zakończeniu wojny.

Źródła: dzieje.pl, Archiwum Państwowe w Szczecinie, P. Zaremba „Wspomnienia prezydenta Szczecina”.

Chcesz wiedzieć więcej?

Poznaj resztę mrocznych historii Szczecina

Wszystkie tajemnice →