Mroczny Szczecin · Pod ziemią

Podziemne miasto pod Szczecinem

Zapadnięte sklepienie, żelbetowe korytarze niezgodne z żadnymi znanymi planami i tunele celowo zasypane w czasach stalinowskich. Nikt nie ma pełnego obrazu tego, co kryje się pod miastem.

Katastrofa, która odsłoniła tajemnicę

W maju 2017 roku w północnym skrzydle Zamku Książąt Pomorskich zapadł się jeden z filarów, a wraz z nim część sklepienia. Prokuratura umorzyła śledztwo, wskazując na erozję gruntu jako przyczynę. To wydarzenie uruchomiło jednak łańcuch odkryć, o których wcześniej mówiono wyłącznie w kategoriach legendy.

W 2020 roku, podczas badań poprzedzających remont, na głębokości 16–18 metrów pod tarasem północnym natrafiono na żelbetowe konstrukcje identyczne jak w innych niemieckich schronach z czasów wojny — mimo że odnalezione wcześniej plany budowy z 1943 roku wskazywały zupełnie inne miejsce i głębokość. Jakby ktoś świadomie zmylił trop.

„Słyszeliśmy legendy o labiryncie korytarzy pod zamkiem, ale nigdy nie było dowodów na to, że rzeczywiście istnieją.”— rzeczniczka zamku po odkryciach z 2021 roku

Rok później specjaliści odkryli ponad 270 metrów zupełnie nieznanych wcześniej korytarzy. Badania wykazały też, że pod wojennym schronem kryje się coś znacznie starszego — potwierdziły się hipotezy o istnieniu średniowiecznego tunelu w skarpie zamkowej.

Zagadka bez odpowiedzi

Wejścia do tuneli zostały celowo zasypane już po wojnie, najprawdopodobniej po 1953 roku. Do dziś nie wiadomo, kto podjął tę decyzję i dlaczego. Tunele są dziś w fatalnym stanie technicznym — przy korytarzach wytworzyły się puste przestrzenie, kawerny i zawaliska.

Tajny schron pod dworcem

Budowę ogromnego schronu pod Dworcem Głównym Niemcy rozpoczęli w 1941 roku w takiej tajemnicy, że nawet okoliczni mieszkańcy nie wiedzieli, co powstaje w sercu ich miasta. Udostępniono go w 1943 roku pod nazwą „Stettin HBF-Kirchplatz” — zbudowali go polscy i francuscy robotnicy przymusowi.

Wewnątrz panował surowy reżim: osobne sale dla mężczyzn i kobiet, miejsca dla matek z dziećmi i izolatki dla osób podejrzewanych o „defetyzm” — karany śmiercią. Podczas nalotów temperatura na zewnątrz sięgała nawet tysiąca stopni Celsjusza, a powietrze wpuszczane do schronu musiało być najpierw dekompresowane, potem filtrowane.

Skala, o której nikt nie ma pełnego obrazu

Historycy szacują, że pod Szczecinem mogło powstać nawet 800 bunkrów publicznych i niezliczone bunkry prywatne, tworzące fragmenty podziemnego miasta — nie wszystkie korytarze się ze sobą łączą, a kompletnych planów nigdy nie odnaleziono. Dokumentacja z czasów wojny w dużej mierze zaginęła albo została celowo zniszczona.

Nie każdy schron był tym, na co wyglądał. Na Stołczynie, na skrzyżowaniu ul. Kościelnej i Księżnej Dąbrówki, stoi najwyższy szczeciński schron z czasów II wojny — pierwotnie mieściło się na nim działko przeciwlotnicze chroniące hutę, cementownię i papiernię. Dziś ten sam bunkier służy telefonii komórkowej.

Wokół tego wszystkiego krąży też legenda „pociągu widmo” — pociągu, który miał ukryć się w jednym z tuneli i przewozić zrabowane przez Niemców kosztowności. To wariant znanej ogólnopolskiej opowieści o „Złotym Pociągu” z Dolnego Śląska — do dziś brak jakichkolwiek dowodów na jego istnienie, a teoria pozostaje w sferze miejskich mitów.

Chcesz wiedzieć więcej?

Poznaj resztę mrocznych historii Szczecina

Wszystkie tajemnice →