Mroczny Szczecin · Klątwy i legendy

Sydonia von Borck: klątwa, stos i kartoteka Himmlera

Zemsta zawiedzionej szlachcianki, obsesyjna nazistowska biurokracja okultystyczna i ryba, którą zaniesiono na dwór królewski jako biskupa mórz.

Miłość, która skończyła się klątwą

To jedna z najbardziej dramatycznych opowieści związanych z zamkiem szczecińskim. Sydonia von Borck, szlachcianka z Łobza, miała w młodości otrzymać od księcia Ernesta Ludwika obietnicę małżeństwa, którą on później złamał. Zgodnie z legendą, w akcie zemsty rzuciła klątwę na cały ród Gryfitów — dynastię panującą na Pomorzu od wieków. Wygaśnięcie rodu w 1637 roku Pomorzanie tłumaczyli właśnie tą klątwą.

Oskarżona o czary, została skazana na śmierć przez ścięcie, a jej ciało spalono na stosie przed Bramą Młyńską w 1620 roku. Ścięcie przed spaleniem traktowano wówczas jako pewną „łaskę” — wielu skazanych na czary palono żywcem. Historia stała się później tematem gotyckiej powieści Wilhelma Meinholda.

Można to zobaczyć na własne oczy

W zamkowej Celi Czarownic zbudowano ekspozycję z holograficzną projekcją przedstawiającą nieszczęśliwą miłość Sydonii, jej proces o czary oraz egzekucję — obok oryginalnych narzędzi tortur epoki.

Nie tylko Sydonia

Obok Sydonii istniała jeszcze jedna słynna pomorska „czarownica” — Elżbieta Dobberschütz, szlachcianka ze Szczecinka. Jej historia nie stała się tak popularna, ale skala procesów w regionie robi wrażenie — tylko w latach 1586–1591 sąd miejski w Szczecinku posłał na stos dwanaście kobiet podejrzewanych o uprawianie okultyzmu.

Himmler i kartoteka czarownic

To najbardziej niepokojący wątek tej historii. Szef SS Heinrich Himmler, osobiście interesujący się metafizyką i średniowiecznym okultyzmem, zlecił historykom stworzenie kartoteki rejestracji czarownic na terenie Niemiec, w tym Pomorza.

Ta kartoteka przetrwała wojnę i dziś znajduje się w Archiwum Państwowym w Poznaniu — zawiera ponad sto skrupulatnie opisanych spraw o czary z regionu: kto, za co, w którym roku został oskarżony, a nawet skąd pochodził kat wykonujący egzekucję i ile brał za swoją pracę. Nazistowski aparat państwowy, obsesyjnie biurokratyczny nawet w kwestiach okultystycznych, przypadkiem stał się dziś głównym źródłem wiedzy historyków o procesach czarownic na Pomorzu Zachodnim.

Morski biskup z Bałtyku

Na początku XVI wieku na bałtyckim wybrzeżu miano rzekomo złowić niewielką, humanoidalną istotę o cechach ryby, której elementy ciała uderzająco przypominały mitrę i szatę biskupa. Pierwszą relację ze spotkania opisał szwajcarski przyrodnik Konrad Gesner w swojej „Historia Animalium”. Legenda głosi, że stworzenie pokazano na dworze króla Władysława Jagiełły, który ostatecznie nakazał wypuścić je z powrotem do morza.

Współcześni badacze mają na to dość prozaiczne wytłumaczenie — najprawdopodobniej wyłowiono rybę spodoustą z rodzaju Rhinobatos, potocznie zwaną rybą-gitarą, której przednia część ciała bywała mylona z ludzką twarzą.

Chcesz wiedzieć więcej?

Poznaj resztę mrocznych historii Szczecina

Wszystkie tajemnice →